Dwudziesty czwarty. Dwudziesty piąty. Rzecz o tym, jak udusić dziecko.

Dudki,

tyle, ile ważności zdarzyło się lub planowo wydarzyło w Waszym i naszym życiu przez ostatnie dwa dni - powtórzy się za kilka lat lub miesięcy, nie wiem tego nawet jako Wasza Matka. Ostatnia akcja wszystko na raz to lipiec poprzedniego roku. Z przerwą dwóch dni - odebraliśmy klucze do Domu, a potem urodziłaś się Ty, Ulubienico Oddziału Dziecięcego Kliniki Okulistyki. Nasza Iguszka (i wycieczki, 40 minut z ciotkami i wujem w pokoju lekarskim)!

Igło,

24.02.2014

Stawiamy się w starym budynku kliniki, którego zasoby osobowe mają dać nam czysty obraz Twoich oczu. Tobie - lepsze widzenie. Wszystkim - po raz pierwszy pokazać łzy, których nie wiedzieliśmy niemal 8 miesięcy. Pokazać, że obraz drugiej ukochanej dla nas Twarzy - może być równie nieskazitelny, jak ten pierwszy. Bez niepokojącego zaklejania oczu, nieestetycznej ropy i bakterii, które nie dawały Ci spokoju, spędzały sen z powiek.

* Jak wiele jest wyrażeń związanych z widzeniem, patrzeniem, oczami, obrazem, prawda?

Pozytyw. Przepuszczanie w niebotycznej (!!!) kolejce w rejestracji, przy gabinetach. Przyjęcie na oddział. Małpie klatki, Najsilniejsze Matki Świata i dużo łez. Bo Kacper po operacji zeza podobny do Michała tak bardzo, że wołałaś go swoim niedelikatnym E! Oliwia z dziewięciu lat swojego życia w szpitalu spędziła w sumie sześć. Olek z Julkiem przyjechali na ponowne odetkanie kanalików łzowych ponad 160 kilometrów. Bo Ola w wieku Twojego brata (smoczek + butla [!!!] non-stop) jest lulana przed snem trzy godziny (Jezus Maria!), i budzi się (a przy okazji Ciebie) tysiąc razy w ciągu nocy. Jej mama śpi, my nie śpimy wcale. Miałam ochotę udusić to dziecko. Poważnie. Bardzo. I to taka pierwsza noc w moim życiu, Twoim również. Bo wstawanie do karmienia razy tysiąc, dwa lub trzy zęby wyżynające się równocześnie, impreza do czwartej, kiedy trzeba wstać za dwie godziny do Ciebie lub Twojego Brata to przy tym nic. No nic.

Pokornie przykrywam wszystkie rozkopujące się dzieci, a następnego dnia nie wiem nic. Kolejne nic. Przydatne. Bo podobno krzyczysz na sali za której kotarami i szybą siedzę i na Ciebie czekam. Niosą Cię znajome ciotki, pytając czy zawsze jesteś taką pogodną iskrą. Załzawiona, lekko wiotka wracasz z otartą od śmiechu buzią - cała w skowronkach. Po poprzedniej nocy z nadzieją planowałam Twój pozabiegowy sen i układałam pościel tak, aby przynajmniej ramionami móc się oprzeć w Twoim przedziwnym, metalowym łóżeczku i drzemać. Chociaż pół godziny. A Ty wracasz gotowa, rozanielona (gaz działa na nas rodzinnie). Pytam zatem:

- Narkoza już nie działa?
- Chyba przestała? Ale była. Minutę. Silna dziewczyna, to tyle.

Trzymam Cię w ramionach pół dnia. Nie odkładam, chcę patrzeć, tulić, głaskać. Mam na to czas pierwszy raz w Twoim życiu, naszym wspólnym. Owijam Twoje włosy wokół palca, patrzymy na siebie bez słowa sto minut. Potem wyrywasz się, turlasz po podłodze, śmiejesz. Szpitalne warunki i starsze dzieci działały na Ciebie tak dobrze, że.. z pełzania nauczyłaś się raczkować. Siema, siema, zdejmowanie wszystkiego z najniższych półek (a tak niedawno kładliśmy wszystko po Twoim Bracie - na miejsce). Przed zabiegiem zauważyłam też przebijającą się pod dziąsłem dwójkę. Modliłam się, żeby w szpital nie uderzył meteoryt, gdyby wszystkiego było mało, Mała.

Oczy działają. Są boskie jak dwa Płociowe, ukochane jezioro w Borach Tucholskich. Moje lazury. Jeszcze większe od michałowych, rety! Zakraplamy, kontrolujemy, całujemy. I dopiero zobaczyliśmy Twoje rzęsy. Kolejna para reklamująca najlepsze tusze świata bez ich nakładania. Cześć, słodka murzyńska istoto.

Pierwszy Michale Świata,

spędziłeś dwa szpitalne dni siostry u Babci Mani. Najlepsza opieka, jaką mogłaby wymarzyć sobie każda Matka. Wzór babcinej miłości, stuprocentowe oddanie, kosmos dla ludzi, którzy mają teściowe z bagien, horrorów czy zwyczajnie innych bajek. Wróciłeś stęskniony, a ja nie widziałam na oczy ze zmęczenia, nerwów i stresu. Tuliłam, za chwilę mówiąc dobranoc. Tłumaczyłam kolejny dzień, dzisiaj nie pamiętając swoich słów. Dzień po dobrej imprezie bez snu, tyle, że zamiast dobrych, brudnych wspomnień - w człowieku zostaje tylko informacja, że był poza domem. Reszty nie pamięta się z czynników niezależnych. I drugi, mały człowiek, a nie klin, wysokokaloryczne jedzenie czy filmy czekają na Ciebie w domu, w którym nagle okazuje się, że jest za dużo światła, znowu za mało minut  i jakby za dużo pooddziałowej ciszy.

25.02.2014

Tata wstaję w nocy do Twojej Dzielnej Siostry (przed narkozą nie jadła 9 godzin!), a Matka czuje się jakby znowu bez snu. Bóle wszystkich kończyn, pękająca głowa, kosmos. 9:00 mamy jedno z ważniejszych spotkań w Twoim życiu, gotujemy się, poprawiamy, ubieramy schludnie i kolorowo (jak kosmici). Tylko Ty, Tata i ja. Bez wózka, podnosimy Cię na rękach, latasz, pytasz. Tłumaczę Ci, że Pan Wojtek to kolega mamy, porozmawiamy sobie, może przyjdzie z koleżankami (panią psycholog i panią pielęgniarką).

Niby znasz sytuację ze swojej wyobraźni, wiec pomagasz nam w trudnej, bo pierwszej rozmowie o życiu w żłobku, które nazywamy przedszkolem (to kolejne słowo, które po prostu nie podoba się Twojej Matce, a kilka dni temu miałeś iść do przedszkola, więc nie chcę Ci mieszać w łepetynce).

Witasz się, dziwią się, żę jesteś taki duży, taki rozumny, taki starszak. Cieszę się, dziękuję, wracamy po połiudniu już do dzieci (grupa 2,5-3,5 = najstarsza). Przyjęto Cię na naszą prośbę, w średniakach nie było miejsc, ale jak zobaczyłam 2-letnie dzieci zachowujące się jak Twoja siostra - pomyślałam, że to dobry wybór i oby sprawdził się tak jak dzisiaj. Chciałeś być tam krótko, ale intensywnie. Przedstawiłeś się, dzieliłeś, dziękowałeś i prosiłeś. Zrobiłeś jedynkę w toalecie przystosowanej dla dzieci. Wszystko robiłeś jak w domu - panie nazwałeś od razu ciociami (Ola, Ania, Karolina), tańczyłeś z dziećmi, wyjmowałeś wszystko, co wiąże się ze strażą pożarną lub ulubioną Peppą. Adaptacja trwała dwie godziny. Po drodze do domu zaliczyliśmy plac zabaw, sklep (nagroda za bycie dzielnym!). Obdzwoniliśmy wszystkich (z przykrością zdając sobie sprawę, że przecież to dzień jak co dzień, a nie wielkie święto, phi), zrobiliśmy w domu wcześniejszy Tłusty Czwartek i z nadzieją patrzymy w przyszłość. Czas, rozwój, my.

/ wychodząc z przedszkola - dzień pierwszy /
Tego samego dnia Wasz Tata kończy ciągnącą się kilka miesięcy sprawę uszkodzonej (niedługo po porodzie #2) ręki. Chirurg wystawia zaświadczenie, ZUS je przyjmuje. Sam rozumiesz. Czekamy na najlepsze z tego wszystkiego. Szafę, dywany, kołdry dla Was, może wspólne wyjście.

A życie toczy się jak oszalałe. Nie wiem, kiedy osiądziemy na tyle, żeby zaplanować leniwy weekend, popołudnie, cokolwiek. Wasz Ojciec nadal kuje ściany na kable telewizora, z kosza do prasowania wylewają się kolorowe bluzki i body (samodzielne jedzenie lub malowanie farbami). Cały czas z kimś się spotykamy, ktoś dzwoni, przyjeżdża. Szkolenia, praca, ortopedzi, szpitale, przedszkola, zęby. Nie ma chwili, leci, ucieka, rwie się, stuka i bucha.. Życie.

Byłabyś nikim bez nich. Tych kolorów, zarzyganych getrów, niedokończonych książek, nieoddzwonionych połączeń, zapomnianych dat urodzin, niemożności zrobienia własnoręcznych kartek jak kiedyś, porządnego zorganizowania imprezy, ulubionego gotowania lub pieczenia. Siedziałabyś, czytała Twój Styl w jedno popołudnie,  rozwiodłabyś się, pracowała w tym samym zakładzie pracy 40 lat i.. I co?


No. Nic. Właśnie dlatego mój pulpit wygląda tak, jak wygląda.

Komentarze

  1. kurde.. nasz Filip dalej ma 'nynka' do spania, ostatnio zaginął i było wycie, zanoszenie się i tragedia więc daliśmy z powrotem :| masz coś skutecznego na 22 miesięczniaka z nynem ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kilka postów temu, może i Wam sie uda? Kiedy pytaja mnie..

      Usuń
    2. tylko że Michał był dużo mniejszy niż Filip teraz i może mniej przyzwyczajony do smoka...

      Usuń
    3. Sstop, u Was też były 'spazmy' - ale byłaś nieugięta.. my mieliśmy już dwie cudowne okazje do odsmoczkowania (zapalenie jamy ustnej, smoczek zostawiony u babci) ale mi brakuje tej nieugiętości, prawie wyłam razem z Nim..

      Usuń
    4. Działa metoda szybka, jak największe zablokowanie rodzicielskich emocji. Potem jest to coraz częstsze.. Wracasz do pracy, zostawiasz w żłobku/przedszkolu. Potem kolonie, randki ;) Działa, mimo trudności.

      Usuń
  2. Uwielbiam Twojego bloga! Zwlaszcza od kiedy wiem, że moja 10miesięczna córeczka będzie miała rodzeństwo. Twoje pisanie daje mi nadzieję, że damy radę. I po pierwszym szoku i niedowierzaniu pozwala zauważyć niewątpliwe plusy tej sytuacji. Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. Będzie super, zobaczysz. Wprawdzie po jakimś czasie to docenisz, ale.. jakie nagrody :)!

      Usuń
  3. Pulpit- WYMIATA :)))) (skąd Ty bierzesz takie obrazki??? bo i mnie by się przydał ! ;) )
    Żyjecie pełnią Życia. Michał- przedszkolak ( a dopiero pamiętam jak miał 6 tygodni!!!). Iga Dzielna z jakim już przeżyciem, choć Ty z pewnością przeżyłaś bardziej szpitalną przygodę. A mnie przypomniał się pobyt w klinice mojego pięciomiesięczniaka i wiem jedno! - nigdy więcej nie chcę tam wracać!
    Jedno wiem na pewno- Matki są nie do zajechania!!
    Czyż nie?? !

    OdpowiedzUsuń
  4. Matko przetrwałaś! Jesteś PrzeMegaSuper!
    I myślę, że dobrze o tym wiesz.
    Całusy dla Figowatej i Lila i dawaj na dobrą kawę zanim się rozpakuję:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty